Jak pisałem już przy okazji drugiej części tego cyklu, czasu na koncercie jest zawsze za mało. Co gorsza, ilość dostępnego czasu jest zazwyczaj odwrotnie proporcjonalna do wielkości imprezy. Innymi słowy, jeżeli chcemy grać na dużych (i tym samym - prestiżowych) imprezach, będziemy to zapewne musieli robić w ekspresowym tempie.
W tej części cyklu Jedziemy na koncert będzie kilka pomysłów na to jak dobrze zagospodarować czas, którego nie mamy.
Na co potrzebny nam czas?
Na początek, zastanówmy się przez chwilę nad tym co będziemy musieli zrobić w czasie, który mamy do dyspozycji.
Przede wszystkim, musimy zainstalować się na scenie. Bardzo często nie doceniamy ile czasu to zajmuje. Nawet wymiana talerzy przy zestawie perkusyjnym to pięć minut w plecy, co dopiero mówić o rozstawieniu całego zestawu (który dodatkowo trzeba jeszcze nagłośnić). Wstawienie na scenę wzmacniaczy też zajmuje sporo czasu - zwłaszcza jeżeli trzeba zestawić lub odstawić wzmacniacze już na niej stojące.
Po drugie, musimy zrobić choćby elementarną próbę dźwięku. Jeżeli pominiemy ten etap, zapewne nie będziemy słyszeć się nawzajem. Pięć do dziesięciu minut na ten cel to norma (jeżeli sprzęt został już nagłośniony).
Po trzecie i najbardziej oczywiste - chcemy zagrać pełny zaplanowany koncert. Na nic zda się dobrze przemyślana pod kątem dramaturgii set-lista, jeżeli w połowie występu musimy już schodzić ze sceny.
Po czwarte, na zejście ze sceny też potrzeba czasu - zwłaszcza jeżeli musimy zabrać nasz sprzęt, by zrobić miejsce dla następnego zespołu.
Określiwszy w ten sposób nasze potrzeby, możemy przejść do szczegółów.
Czas występu i czas na scenie
Rozróżnienie tych dwóch kategorii jest niezmiernie ważne. Czas występu to czas, który mamy na przedstawienie naszego materiału. Czas na scenie, z kolei, liczy się od momentu wejścia do momentu zejścia. Bardzo często, gdy organizator (zwłaszcza większej imprezy) mówi o np. pół godzinnym koncercie - ma na myśli czas na scenie.
Istota tego rozróżnienia staje się jasna, gdy zastanowimy się nad wymienionymi wyżej potrzebami. Czas na scenie obejmuje wszystkie cztery z wymienionych punktów. Czas występu - tylko trzeci. Oczywistym staje się, że jeśli mamy zagwarantowane 30 minut na scenie, nie będziemy grali przez 30 minut. Grali będziemy przez 30 minut, minus czas potrzebny na wejście, próbę dźwięku i zejście.
Gospodarowanie czasem na scenie
W rozmowach z organizatorem powinniśmy dokładnie ustalić ile czasu na scenie będziemy mieli. Przy odrobinie szczęścia, czas ten będzie rozdzielony na dwie części: techniczną i koncertową. Część techniczna, przypadająca na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy, przeznaczona jest na instalację sprzętu na scenie oraz próby dźwięku. Część koncertowa, jak nazwa wskazuje, przeznaczona jest na występ nasz i pozostałych wykonawców.
Nawet jeżeli mamy zagwarantowany czas na instalację i próbę dźwięku, nie oznacza to, że będziemy mogli grać przez całą długość czasu przeznaczonego na nasz występ. Pamiętajmy o czasie na wejście i czasie na zejście - wspólnie potrafią zabrać nam nawet 10 minut występu. Dlatego ważnym jest, by skracać je do minimum.
Jeżeli gramy na dużej imprezie, gdzie wykonawców jest wielu a czasu na scenie niewiele, dobrze jest zrezygnować z wożenia własnego sprzętu. Niewiele czasu potrzeba, by gitarzyści wpięli kable do wzmacniaczy, a perkusista usadowił się za gotowym zestawem.
Instalacja i próba dźwięku
Jeżeli jedziemy na koncert z własnym sprzętem najlepszą sytuację będziemy mieli, gdy rozstawimy go na scenie (lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie) jeszcze przed rozpoczęciem prób dźwięku, zaś zwiniemy go dopiero po zakończeniu imprezy. Dobrze jest ściągnąć przynajmniej jedną parę rąk do pomocy - zwłaszcza przy perkusji.
Sama próba dźwięku powinna zostać ograniczona do niezbędnego minimum. Zachodnie gwiazdy, grające na halach sportowych lub stadionach, mogą sobie pozwolić na dwugodzinne próby dźwięku. Nas na to nie stać.
Najdłużej zajmuje nagłośnienie perkusji, co znowu przemawia przeciw wożeniu własnego zestawu na większe imprezy. W porównaniu, czas potrzebny na nagłośnienie wzmacniaczy lub klawiszy to chwila. Nas, jako wykonawców, najbardziej interesuje ustawienie brzmienia i poziomów wzmacniaczy oraz odsłuchów. W jednym z nadchodzących odcinków tego cyklu skupię się na próbie technicznej, więc nie chcę tu wdawać się w nadmierne szczegóły - powiem tylko, że nic nie usprawiedliwia grania całych kawałków na próbie dźwięku, chyba że gramy sami i mamy na nią godzinę.
Przy okazji, możemy sobie skrócić czas wejścia przed występem, jeżeli cały niezbędny sprzęt mamy gotowy pod ręką. Warto np. postawić gitary na stojakach na scenie podczas instalacji poprzedzającego nas wykonawcy. Łatwiej rozkładać efekty podłogowe, podpinać się itp., gdy nie ogranicza nas instrument wiszący na pasku. Wrócę jeszcze do tego tematu w dalszych artykułach.
Planowanie występu
Jak już się rzekło, czas faktycznie dostępny na prezentację materiału będzie krótszy niż czas gwarantowany nam na scenie przez organizatora. Oznacza to, że jeśli chcemy się komfortowo zmieścić w dostępnym czasie, musimy de facto zaplanować występ krótszy.
Wróćmy na chwilę do naszej set-listy. Czy wiemy, jakie są czasy trwania poszczególnych utworów? Jeżeli nie, to stopery w dłoń i trzeba to zmierzyć. W innym wypadku możemy nagle stwierdzić, że w połowie set-listy czas nam się już skończył. Gdy już znamy czas trwania wszystkich granych utworów, zobaczmy ile trwać będzie nasz występ. Jeżeli zbliżamy się do gwarantowanego czasu na scenie, mogą być kłopoty. Jeżeli go przekroczyliśmy - z czegoś trzeba zrezygnować.
Nie zapominajmy doliczyć czasu na konferansjerkę! Oto kolejny powód do planowania jej z wyprzedzeniem: nie tylko będziemy wiedzieć ile występu na nią poświęcimy, ale chroni nas to również przed sytuacją, w której wokalista-konferansjer wdaje się w przewlekłe dywagacje trwające pięć minut. W tym czasie można zagrać cały kawałek!
Warto pamiętać, że na koncercie często gramy szybciej niż na nagraniach lub próbach (ta adrenalina), więc może się okazać, iż na wykonanie koncertowe będzie trwało krócej. Jeżeli tak, to dobra nasza - może uda się wrzucić jakiegoś bisa!
Zobaczmy zatem, jak mógłby wyglądać praktyczny przykład planowania występu. Załóżmy zespół, który ma sześć utworów o średnim czasie trwania 4 minuty. Razem daje to 24 minuty materiału. Chcąc zagrać pół godzinny występ na festiwalu, powinni najpierw odliczyć czas na wejście i na zejście - przyjmijmy pesymistycznie (lub optymistycznie, jak kto woli) po pięć minut. Czas dostępny na granie: 20 minut. Szacują, że konferansjerka między kolejnymi utworami zajmie ok. minuty (uwzględniając potrzebę, np. komunikacji z akustykiem odnośnie odsłuchów). W sumie zatem zagrać mogą cztery utwory, o łącznym czasie trwania 16 minut. Jeżeli uda im się oszczędzić nieco czasu, mogą zagrać jeszcze utwór rezerwowy, ale plan powinien zakładać, że pełny set będzie czteroutworowy.
Zejście ze sceny
Każda minuta potrzebna nam na zejście to minuta wydarta następnemu wykonawcy na instalację i występ, więc powinniśmy uwinąć się z tym jak najszybciej. Dobra zasada - zabieramy tylko to, co niezbędne: gitary, efekty podłogowe, blachy (jeżeli przywieźliśmy swoje).
Ogólnie odradzałbym wszelkie majstrowanie przy perkusji - albo, jeżeli mamy czas, stawiamy własne bębny, albo korzystamy w całości z zestawu dostarczonego przez organizatora (dbając o to, by nasze wymogi jasno określał rider). Zmiana blach, werbla, pedału do bębna basowego - to czasochłonne zajęcie. Jeżeli nie mamy zagwarantowanych 10-20 minut na wymianę sprzętu pomiędzy występami, tracimy czas w którym moglibyśmy grać.
Pamiętajmy, że wszelkie opóźnienia mają skłonność do sumowania się - im później gramy, tym bardziej będą na nas wpływać. Jeżeli nie jesteśmy gwiazdą koncertu, zapewne skończy się tym, że czas naszego występu zostanie obcięty. W sytuacji, gdy organizator mówi nam, byśmy zeszli - lepiej nie dyskutować; zawsze mogą nam po prostu wyłączyć dźwięk.
Planowanie dojazdu
Wszystkie powyższe rozważania opierają się na jednym fundamentalnym założeniu - że będziemy na miejscu imprezy punktualnie. Jeżeli każdy dojeżdża osobno (np. komunikacją miejską), umówmy się na miejscu przynajmniej pół godziny przed czasem (wcześniej, jeżeli ktoś z kapeli ma skłonność do spóźniania się). Jeżeli jedziemy razem (samochodem lub wynajętym busem), wyruszmy dostatecznie wcześnie (pamiętajmy chociażby o możliwości korków).
Jeżeli bierzemy sprzęt (wzmacniacze, perkusję), pamiętajmy o zostawieniu sobie czasu na załadunek - pół godziny minimum, by mieć pewność, że wszystko zabraliśmy. Dobrze jest mieć cały sprzęt zgromadzony w jednym miejscu w dniu koncertu - jeżdżenie w kilka miejsc zwiększa ryzyko obsuwy.
Tyle o kwestiach czasowych. Następnym razem przyjrzymy się kwestiom sprzętowym: co warto wziąć na koncert, a bez czego lepiej się z domu nie ruszać.
Tradycyjnie już, zapraszam do przesyłania wszelkich pytań i komentarzy na mój adres e-mail.
Na razie!
Krzysiek "Faza" Wiszniewski e-mailinfo
Viridian