gitara.pl

Fender Frontman

Chyba każdy z nas odczuwa potrzebę ćwiczenia, grania, komponowania w domowych warunkach. To właśnie w domowym zaciszu powstaje najwięcej przebojów i ciekawych riffów. Kiedy samotnie bierzemy gitarę do ręki i zaczynamy niby coś podgrywać, potem okazuje się że to co zagraliśmy ma jakiś sens i wymyśliliśmy fajny kawałek.

Fender FrontmanPrzeważnie na próbach nie ma czasu na naukę gry. Próby służą do zgrania materiału i wyszlifowania go oraz naniesienia poprawek. Poza tym nauka gry na próbie, muzyka, nie potrafiącego czegoś zagrać, raczej drażni pozostałych członków zespołu niż służy celom twórczym. Dlatego też w domu potrzebne jest coś, co da nam pewien komfort pracy. Coś, za pomocą czego usłyszymy dźwięk, który wydobywamy z gitary.

Do warunków domowych, często ciasnych pokojów w blokowiskach, wstawianie wzmacniacza o mocy większej niż 40 watów i gabarytami przypominających meble z epoki renesansu raczej mija się z sensem. Nie wyobrażam sobie zbytnio stojącego w pokoju o kubaturze średnio dziesięć metrów, potężnego heada z paczką o mocy 150W. To nie ma szans na zagranie. Nie da się "rozkręcić" odpowiednio wzmacniacza - chyba że chcemy by sąsiedzi zlinczowali nas podczas wychodzenia codziennego ze śmieciami, a rodzina potykała się "o to coś" za co zapłaciliśmy niemało, a tak bardzo przeszkadza ;-)

I tutaj w sukurs przyszli nam producenci sprzętu, wymyślając piecyki o bardzo małej mocy, małych gabarytach, wprost idealnie nadające się do ciasnych i małych mieszkań a stworzone do mozolnych ćwiczeń i nauki gry na instrumentach. Granie na takim czymś oczywiście jest namiastką brzmienia, ale lepsze to niż.....nic.

Przedstawiony model to Fender Frontman 15. Rodzina piecyków Fender Frontman pierwszej serii obejmuje 3 modele. Są to Frontman 15, Frontman 15R oraz Frontman 25R. Później firma wyprodukowała drugą serię oznaczoną jako Frontman II. W niniejszym artykule postaram się przybliżyć model Frontman 15, a więc najprostszy i najtańszy z serii. Frontman 15 to combo w pełni tranzystorowe. Posiada dwa kanały, czysty i oczywiście przesterowany. Na panelu przednim znajdziemy jedno wejście, wyjście na słuchawki a także wyjście na dodatkową kolumnę. Piecyk posiada regulację tonów niskich, średnich i wysokich, gain oraz dwa pokrętła głośności volume normal i volume drive, służące do wysterowania głośności kanału czystego i przesterowanego. Dodatkowo na panelu przednim znajduje się przełącznik pomiędzy tymi kanałami (opisany jako drive select). Piec zaopatrzono w głośnik 8 calowy. A wszystko zapakowano w gustowną czarną obudowę. Jego moc to mniej więcej 15W.

Podłączamy gitarę i gramy. Pierwsze wrażenie jeśli chodzi o kanał czysty, jest dość pozytywne. Piecyk brzmi dość przyjemnie i klarownie. Okazuje się że Frontman nie jest taki cichy i przy odkręceniu gałki volume na godzinę dziewiątą, ma duży zapas mocy. Odkręcenie pokrętła volume na godzinę dwunastą powoduje dyskomfort słuchowy. Po prostu jest za głośno. Sympatycznie gra się na nim rozłożone akordy, zagrywki bluesowe a nawet te jazzowe. Przy mocniejszym atakowaniu strun, piecyk miło reaguje. Dynamika jak na takie maleństwo jest również nienajgorsza. Nieźle też działa korekcja tonów.

Zadowoleni z takiego obrotu sprawy przełączamy kanał na przesterowany. I tutaj niestety według mnie Fender wiele traci na atrakcyjności. Przester jakim dysponuje totalnie nie pasuje do moich gustów. Nawet jak na tranzystor po prostu nie brzmi dobrze, ma za wiele piachu, nie wspomnę już o okrągłości soundu. Tutaj jej nie ma. Bardziej to "popiskuje" niż gra, a i jakby dynamika się gdzieś pogubiła. Zmianę na lepsze przyniosło podłączenie preampu lampowego i korzystanie z przesteru tego preampu. Wtedy piecyk odzyskał wigor i o niebo lepiej oddawał to co zagrałem.

Podsumowując Fender Frontman jest stworzony do grania w domu, do tego, by nie chcąc choćby budzić domowników, jeśli w nocy najdzie nas natchnienie i wena to zapinamy gitarę wkładamy słuchawki na uszy i gramy. I w tym sprawdza się nieźle. Przydało by się wyjście na przełącznik nożny, ale chyba nie ma co za wiele wymagać od modelu za około 500zł. Jeśli zaś szukamy brzmienia z prawdziwego zdarzenia to zdecydowanie polecam coś innego.

Tomasz Czapliński

Copyright © 2000 gitara.pl Wszelkie prawa zastrzeżone