gitara.pl

Timmons, Andy

Andy Timmons jest co prawda gitarzystą nie tak popularnym, jak inni współcześni herosi gitary, pokroju Steva Vaia czy Joe Satrianiego, jednak niemniej interesującym, niż wyżej wymienieni. Znany jest on w dużym stopniu z nagrań jako muzyk sesyjny, chociaż jego solowe płyty dają dużo lepszy wgląd w jego styl. A jest on naprawdę wyjątkowy. Tym, co mi najbardziej przypadło do gustu w grze Timmonsa jest jego niepowtarzalny feeling. Jego solówki nie są bezmyślnym wymiataniem kolejnych dźwięków danej skali w górę i z powrotem, jak to prezentuje słuchaczom wielu gitarzystów. Nie znaczy to jednak, że Andy'emu nie zdarza się grać szybko, wręcz przeciwnie - w niektórych utworach (np. "Groove or die") daje nam prawdziwy popis swoich technicznych umiejętności, jednak wszystko jest wyważone i nie czuje się przerostu formy nad treścią. Możemy u niego usłyszeć niepowtarzalne wyczucie muzyki, umiejętność budowania napięcia, w pewnym sensie sprzętową ascezę w postaci rezygnacji z tysiąca efektów modulacyjnych, którymi raczą nas liczni muzycy, na rzecz tworzenia Sztuki za pomocą niesłychanie skromnych środków. Gitarzysta ten naprawdę w niewielu utworach korzysta ze wspomnianych efektów modulacyjnych, chociaż stosunkowo często pojawia się kaczka.

Andy TimmonsTimmons rozpoczął przygodę z muzykął w wieku 13 lat, kiedy to stworzył swój pierwszy zespół. Po przeniesieniu się do Dallas, grał z zespołem Danger Danger, co trwało niemal 4 lata. Po zdobyciu doświadczenia zaczął nagrywać własny materiał, co zostało uwieńczone debiutancką płytą "Ear X-Tacy" z 1994 roku, nie zaprzestajał jednak działalności jako muzyk sesyjny. Album ten, w całości intrumentalny, zawiera muzykę zróżnicowaną, jednak w cały czas obracającą się w klimatach rockowych. W czasie trwania trasy G3, występował często gościnnie obok Vaia i Satrianiego.

Kolejnym istotnym dokonaniem Andy'ego jest album "The spoken & the unspoken". Na tej płycie obok utworów intrumentalnych, pojawiają się 3 piosenki z wokalem samego gitarzysty, chociaż nie tylko. Znacznie powiększyła się ilość muzyków, którzy mieli wpływ na tworzenie kolejnej płyty. Na "The spoken & the unspoken" zagrali m.in. Mike Medina (wokal, bas, perkusja) i Simon Philips (bębny).

Płytą, od której proponuję zacząć zaznajamianie się ze stylem Timmonsa, jest "That was then and this is now" wydana w 2002 roku. Jest to kompilacja jego najlepszych wydanych dotychczas utworów, zawierająca także 5 nowych kompozycji. Moim zdaniem utwory wybrane są bardzo trafnie i rzeczywiście można nadać im miano największych dokonań Timmonsa.

Słuchając Andy'ego Timmonsa szczególną moją uwagę zwrócił wspomniany niesawmowity feeling. Ten gitarzysta potrafi zagrać jeden dźwięk z użyciem vibrata, slide'u czy podciągania tak, że ciarki po plecach przechodzą:) Mam tu na myśli np. zapis koncertu z okazji 90-tej rocznicy firmy Ibanez (notabene jest to firmna, której gitar używa przeważnie Timmons), na którym zagrał obok Paula Gilberta i Steva Vaia i na którym wypadł po prostu świetnie. Muzyk ten wydał w sumie 6 płyt solowych, więc ci, których zainteresowała postać Andy'ego, mają czego słuchać... Albumy te są dosyć zróżnicowane, jednak mi najbardziej spodobały się te instrumentalne utwory Timmonsa.

Zainteresowanych odsyłam na oficjalną stronę: www.andytimmons.com

Konrad "Conrad" Garnowski

Copyright © 2000 gitara.pl Wszelkie prawa zastrzeżone